KAMPANIA "Jestem zawsze kulturalny"

Miejsca szczególne

Lekcja 2 (październik 2014r.)

                   Miejsca szczególne:

                              teatr, muzeum, kościół, cmentarz.


Idziemy do teatru.

                Wyjście do teatru dawniej traktowano jako ważne wydarzenie towarzyskie, a przy tym niemal obowiązek dobrze wychowanego człowieka. Wypadało bywać na premierach, spektakle i gra aktorów stawały się tematem rozmów, a spotkani znajomi, ich wygląd i towarzystwo – przedmiotem plotek. Dlatego też do teatru ubierano się szczególnie starannie, obowiązywał strój wizytowy, a na premierach – wieczorowy. Potem zarzucono ten zwyczaj, w latach dziewięćdziesiątych wręcz do „dobrego” tonu należało ubrać się tak, jak do pracy, żeby pokazać, jacy to jesteśmy światowi i zapracowani: bywanie w teatrze jest dla nas codziennym wydarzeniem, nawet nie mamy czasu przebrać się po pracy. Na szczęście ten styl minął razem z ówczesnym symbolem „elegancji”  - białymi skarpetkami zakładanymi do garniturów. Dziś ubieramy się do teatru może nie wieczorowo, ale wizytowo. Panów obowiązuje garnitur albo ciemne spodnie i marynarka (nie wypłowiałe blue dżinsy), panie – stonowane, raczej ciemne kolory. Oczywiście teatr teatrowi nierówny – na przedstawienie teatru awangardowego lub szkolny spektakl wystawiany przed południem możemy ubrać się swobodniej, jednak nie przesadzajmy z luzem (chłopcy, włóżcie długie spodnie, nawet przy trzydziestostopniowym upale, dziewczęta, bądźcie raczej ubrane niż rozebrane).  Niezależnie od rodzaju teatru, nigdy nie spóźniamy się z wejściem na widownię. Po antrakcie udajemy się na swoje miejsce już po pierwszym dzwonku. Ostatni,  trzeci dzwonek powinien nas zastać już na naszym miejscu. Wchodząc do ławek, odwracamy się tyłem do sceny, przodem do siedzących w naszym rzędzie widzów. Jeśli już siedzimy, a ktoś inny wchodzi na swoje miejsce, ułatwiamy mu to podnosząc się z fotela. Oczywiście wyłączamy komórki, a w czasie przedstawienia zachowujemy ciszę – na nasze wrażenia, uwagi i komentarze będzie czas po spektaklu. Pamiętajmy: nie wszystkie kinowe nawyki są dopuszczalne w teatrze. To nie miejsce na żucie gumy, przekąszanie, podjadanie, zagryzanie i inną konsumpcję. Z oklaskami poczekajmy do końca aktu lub przedstawienia, nie wyrywajmy się z brawami, nawet jeśli monolog wygłosił nasz ulubiony serialowy aktor. Za to po zakończeniu sztuki poświęćmy chwilę na podziękowanie aktorom oklaskami, nie pędźmy do szatni natychmiast po zapadnięciu kurtyny.

A może do kina?

                Kino, jak wiemy, u swych początków uchodziło za rozrywkę niższego rzędu, przeznaczoną dla ludzi prostych, gorzej wykształconych.  Z czasem film rozwinął się do rangi sztuki i, choć mitologia grecka znała ich tylko dziewięć, kino zaczęto określać jako przybytek dziesiątej Muzy. Jednak funkcja rozrywkowa kina wydaje się przeważać, dlatego też zasady savoir vivre’u  odnoszące się do kina są luźniejsze niż w przypadku teatru. Pamiętajmy, że choć w multipleksach i na seansach typowo rozrywkowych uchodzi większa swoboda, w kinach studyjnych i na pokazach filmów ambitniejszych obowiązuje elegantsze zachowanie. Jednak nigdzie i nigdy nie świadczy o nas dobrze: głośne komentowanie akcji, wyrażanie swoich opinii o filmie i grze aktorów, wydawanie odgłosów towarzyszących jedzeniu i  piciu, zakładanie nóg na oparcie fotela poprzedniego rzędu, pozostawianie na podłodze kubków, papierków i innych dowodów konsumpcji, wreszcie – uzewnętrznianie namiętnych uczuć łączących nas z osobą nam towarzyszącą. Takie zachowanie nie mieści się w żadnych normach, trzeba je określić, łagodnie mówiąc,  jako prostackie. Niestety w polskich kinach wcale nie jest odosobnione. Zdarza się, że na szkolnych pokazach filmowych  mili i dobrze wychowani młodzi ludzie po wygaszeniu świateł zamieniają się w gromadę dzikusów.  Pytanie nie tylko do fizyków - czyżby u niektórych przedstawicieli gatunku homo sapiens  kultura była zasilana energią elektryczną?

Odwiedzamy muzeum.

                Jesteśmy zespołem, na wycieczce w jeszcze większym stopniu niż w szkole. Spróbujmy nieco ukrócić swój indywidualizm i dostosować się do ogółu. Bardzo w tym pomaga poczucie humoru                        i umiejętność spojrzenia  z dystansem zarówno na innych, jak i na siebie. I wreszcie sprawa najważniejsza: bądźmy punktualni i zdyscyplinowani. Zapewni to sprawną realizację programu wycieczki, a organizatorom zaoszczędzi stresu. Niestety, nauczyciele na wycieczce nie mają tak dobrze, jak dorośli w piosence „Kultu”. Odpowiadają za podopiecznych 24 godziny na dobę. Gdyby „na zimno” przeanalizować wszystkie możliwe niebezpieczne sytuacje, nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na wyjazd. A przecież wycieczki się odbywają... Dopóki grupa jest sympatyczna                       i zdyscyplinowana, opiekunom udaje się zapomnieć o ciążącej odpowiedzialności i dobrze się bawić. Wystarczy jednak,  że ktoś się zawieruszy, spóźni, nie odbiera telefonu – wyobraźnia podsuwa nauczycielowi  scenariusze godne najlepszych thrillerów. Nie dziwcie się, że każdy nieodpowiedzialny wyskok jednego uczestnika może całej grupie zniszczyć dobrą atmosferę. I po co Wam to?

                Jedną z atrakcji podczas wycieczek jest zwykle wizyta w muzeum. Dobrze jest, kiedy i tam uczniowie wiedzą jak się zachować, a nauczyciele nie muszą za nich najadać się wstydu. Sami wiecie, czasami takie wyjście przypomina atak dzikusów na wszystko, co się znajduje dookoła. Obecnie coraz więcej muzeów organizuje wystawy interaktywne i można dotykać wielu eksponatów oraz nimi manipulować. W klasycznych muzeach jest to jednak niedopuszczalne. Aby usprawnić swój pobyt                   w muzeum i nie zderzać się z osobami z innych grup wycieczkowych warto dostosować sie do następujących zasad:

·         poruszać się zgodnie  z kierunkiem zwiedzania

·         podążać za przewodnikiem

·         zachowywanie się cicho

·         robić zdjęcia  w wyznaczonych miejscach.

W kościele.

Większość z nas uczęszcza do kościoła i zwykle wie, jak należy się w tym miejscu zachować. Nie zaszkodzi jednak przypomnieć sobie rzeczy oczywiste. Tym bardziej, że moda na luz próbuje wedrzeć się dosłownie wszędzie, a niektóre miejsca znajdują się poza modami i należy tam zachowywać się jak przed laty, czy nawet wieki. Takim ponadczasowym miejscem jest właśnie kościół. Należy pamiętać, że wykluczone jest przychodzenie do tego miejsca w szortach (spodenki do połowy uda) lub w mini spódniczkach. Bardzo łatwo sprawdzić czy spódniczka jest zbyt krótka. Wystarczy stanąć na baczność, a następnie zrobić skłon w przód. Jeżeli koleżanka, a może mama, zobaczy dziewczyny wasze uda lub pupę, to zarezerwujcie ten ciuszek na inną okazję. Nie na miejscu jest też pokazywać odkryte ramiona. W upały na czas mszy lub zwiedzania kościoła dobrze jest mieć bardzo lekki szal do przykrycia ramion. Zresztą dobrze to wiedzieć, ponieważ podczas zagranicznych wyjazdów można nie zostać wpuszczonym do kościoła z powodu nieodpowiedniego stroju. A okazja do ponownego zwiedzania może już się nie nadarzyć. Bardzo krępująca jest również sytuacja, kiedy podczas mszy ktoś do nas dzwoni, a my udajemy, że to nie nasz telefon, więc lepiej go wyłączyć lub zostawić w domu. Denerwuje nas na pewno często fakt, że po klękaniu na klęczniku mamy brudne kolana. Nic prostszego. Nogi trzymajmy pod klęcznikiem w ławce, zwłaszcza w deszczowe i zimowe dni. O tym, że podczas nabożeństw oraz zwiedzania kościołów powinno się zachowywać cicho i nie przeszkadzać osobom modlącym się, to chyba nawet nie powinno się wspominać - oczywista oczywistość.

Na cmentarzu.

Zdarza się nam bywać i w takim miejscu. Niektórym tylko z panią katechetką z okazji Święta Zmarłych. Dlatego przypomnijmy sobie parę istotnych informacji.

Nie wprowadzajmy zwierząt na teren cmentarza. Nigdy nie wiadomo, kiedy zechce mu się załatwić jakieś sprawy fizjologiczne, a cmentarz to nie teren na zwierzęce odchody. Przywiążmy nasze zwierzątko i zostawmy go przed wejściem lub w domu. To nie jest również plac zabaw, ani park, więc rower/hulajnogę możemy tylko prowadzić po alejkach. Są one wąskie, więc jazda grozi potrąceniem, co może się źle skończyć na przykład dla osoby starszej. Postarajmy się też okazać innym trochę empatii, może nie wszyscy w tym miejscu mają ochotę na żarty i dowcipy. Zachowajmy więc się bez wrzasków, krzyków i głośnego śmiechu.


Aktualności

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa nr 2 im. Arkadego Fiedlera w Nowem
    86-170 Nowe, ul. Myśliwska 2 b
  • ul.Nowa - 52 33 28 570
    ul.Myśliwska - 52 33 28 571

    administrator B. Łepek, M. Jopek

Galeria zdjęć